Połącz się z nami

RELAKS

List z Dzikich pól

Kochana Ma!

Siedzę tu w tych dzikich polach, Tatarzynów na Pal nabijam i tęsknię za Tobą.

Mielim dziś na polowanie wyruszyć, a tem czasem ktoś ścieżki w grodzie rozkopał i nijak wyjechać się nie dało. Dowódca nasz, Arkady Wiśniowiecki, gada, że to dla naszego dobra, bo jak konie nie będą łaziły tak dużo, to i srać będą rzadziej i powietrze się oczyści. Poza tym zmówił się z Wojewodą Sztubakiem, że wokół obozu ścieżki się pogrubi, trakty wydłuży, by koni mniej w okolicy jeździło. Pokrętne to tłumaczenie, ale nie mnie dyskutować z władzą. Już zaczęli do roboty jeńców z Ukrainy gonić, bo naszym się nie pali do równania dróg. Tu trza Ci wiedzieć, że jak się rycerze Ukraińscy zwiedzieli, że u nas robota jest, sami się poddają bez walki i całymi chmarami w niewolę idą.

Patrzę se tak na tych zapracowanych jeńców i wspominam te noce rubaszne z Twoją zwalistą postacią, które owocem nas obsypały w postaci dziatwy co po podwórzu pewnie pod domem biega,… i całe szczęście, bo pięćset dukatów drogą nie chodzi i gdyby nie twe jędrne łono, to bym do roboty musiał chadzać – a tak mogę i pisać do Ciebie.

Rumor dziś z południa się w obozie zrobił, bo szaleniec jakowyś wdarł się do namiotu naszego posła Tomka Kotusia, i siekierą wywijać zaczął i drzeć się, że „on tu porządek zrobi!” – może faktycznie Tomasz ma w namiocie nieporządek i trza by trochę uprzątnąć, ale przecie nie siekierą! Kotuś łazi teraz i zwala winę na drużynę Sławoja Kłosa, że niby to ich mowa tak ludziom we łbach przewraca i do czynów lubieżnych nakłania. Sławoj nie jest mu dłużny i go o to samo ruga. Zanim im się znudzi to pewnikiem jeszcze nie jeden z plebsu za siekierę chwyci.

Muszę Kochana kończyć, bo zmierzch idzie, a po nocy ślipać nijak.

Pa.

Kontynuuj czytanie
Może Ci się spodobać...

Więcej w RELAKS

Do góry