Połącz się z nami

Dlaczego ktoś ma Ci mówić, co masz usłyszeć?

PASJE

Dlaczego ktoś ma Ci mówić, co masz usłyszeć?

Chyba każdy z nas zna taką osobę, która całe swoje serce wkłada w przekonanie wszystkich naokoło, że sama jest matołem. Krytykuje, kłóci się, wyrzuca i zarzuca. Albo „jedzie” po innych bez opamiętania. I ludzie się wkurzają, bronią, kłócą, obrażają, albo po prostu smucą. Wiele osób nosi w sobie potem te nieprzyjemne słowa przez kolejne dni i psuje im to humor, odbija się to na ich relacjach z innymi ludźmi. No po prostu lipa. Kto tego nie zna?

Co można zrobić w takiej sytuacji

Odpowiedź na to pytanie znalazłem oglądając jedno z nagrań z cotygodniowych pogawędek buddyjskiego mnicha. Mam takiego jednego ulubionego. Nazywa się Ajahn Brahm i aktualnie rezyduje w Australii. To Anglik, który kilkadziesiąt lat temu rzucił wszystko i wyjechał w Bieszczady. Dobra – do Tajlandii. Być może zastanawiasz się, co ma do powiedzenia na ten temat ktoś, kto przez kilka lat siedział między drzewami i wcinał ryż, ale zaskoczę Cię: ma. I to są bardzo mądre słowa.

Znasz to? Nagadali Ci w pracy, nakręciło Cię to niemiłosiernie, jesteś jak czajnik, który ma za chwilę wywalić gwizdek. Wracasz do domu i pierwsza lepsza pierdoła zaczyna Cie irytować. Najgorzej kiedy jest to ktoś z bliskich. No i się zaczyna lawina syfu…

A teraz przemyśl sobie jedno zdanie Ajahna Brahma:

Nie masz wpływu na to, co ktoś powie, ale masz wpływ na to co usłyszysz.

I czy weźmiesz sobie to do serca, czy się tym przejmiesz, czy spłynie to po Tobie jak coś w nie powiem czym. Przecież dobrze wiesz co mam na myśli.
To w sumie nieważne, czy sprawca całego zamieszania miał po prostu zły dzień, walnął się małym palcem o nogę łóżka, czy po prostu tak ma. To jego sprawa.
Twoja sprawa to to, co z tym całym komunikatem zrobisz. Wszystko co się dzieje naokoło Ciebie to tak naprawdę Twoja wewnętrzna sprawa. To Ty czasami z automatu i z przyzwyczajenia decydujesz w ułamku sekundy, czy się zezłościć, czy wybuchnąć śmiechem. Często najlepsze wyjście to po prostu refleksja „no cóż, ten gościu nie jest wart mojej uwagi”.

Niby banalne, ale ma przeogromny wpływ na to jak odbierasz otoczenie i w jaki sposób wpływa to na Twoje i Twoich bliskich samopoczucie.

Jasne, wiele osób od razu olewa temat. Ale ile jest takich, którzy przez dni i tygodnie się kiszą z czymś, co ktoś powiedział niemiłego? Tysiące. A ten niegarnięty – co Ci tak nagadał – już może od tego czasu tak samo potraktował kilka innych osób i nawet nie pamięta co Ci powiedział.

Ja się też kiedyś złościłem, robiło mi się przykro, kłóciłem się. A teraz? Biorę oddech, wzruszam ramionami i tyle. I spokój.

Jeszcze raz się nad tym na spokojnie zastanów:

Nie masz wpływu na to, co ktoś powie, ale masz wpływ na to co usłyszysz.

Jak to może wpłynąć na Twoją komunikację z innymi ludźmi?

Krótko: znacząco i pozytywnie.
Zostawmy już osoby, które są toksyczne i wylewają z siebie naokoło gorzkie żale. Są jednak takie sytuacje, kiedy ktoś Ci nawrzuca – albo nieumiejętnie Cię skrytykuje – ale jednak gdzieś między wierszami… ma rację. I co wtedy?

W takiej sytuacji, kiedy od samego początku spokojnie podchodzisz do tego typu zarzutów, masz więcej czasu na zastanowienie się, czy przypadkiem ktoś nie miał w jakimś względzie racji. Tylko nieumiejętnie się wypowiedział – poniosło go, odpłynął.

Jeśli skupisz się wtedy na treści, a nie formie, to zobaczysz że Twoja reakcja na negatywne z pozoru wypowiedzi może być nieco inna, bo z poziomu głupiej gadki przejdziesz na poziom pozytywnych intencji rozmówcy.

Przykład. Przykłady są najlepsze.

Kiedyś ktoś mi co chwilę wytykał, że palę. I robił to w bardzo niefajny sposób używając odniesień do innych osób, które zna, a które sobie z paleniem nie poradziły. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Przecież ja, to ja! W dodatku na końcu padało zdanie „ja wiem, że sobie nie poradzisz. Po prostu wiem”. Nooo, to już przegięcie – jak się takie coś facetowi powie! Ah! Moja duma, moje ego!
Ale.
Ta osoba miała rację! Chciała dobrze dla mnie i każdy kto jara jak smok i ma trochę oleju w głowie zdaje sobie z tego sprawę!
Nie pamiętam, żebym się kiedykolwiek jakoś specjalnie uniósł. Bo rozumiałem, co tak naprawdę było ukryte między słowami.

Wydaje mi się, że tak samo jak trzeba dorosnąć do mówienia, trzeba dorosnąć do słuchania.

Widzisz już? Bardzo dużo zależy od tego jak podchodzisz do tego co inni mówią, sposobu w jaki to interpretujesz i tego czy potrafisz dostrzec sedno sprawy, czy tylko dziadowskie opakowanie.

Słuchaj świadomie i spokojnie.

Idę na fajkę!

Kontynuuj czytanie
Może Ci się spodobać...

Właściciel firmy DECOLIGHTS

Więcej w PASJE

Do góry