Połącz się z nami

Opolski sen, czyli jak spełniać marzenia

Aleksandra Śmierzyńska

KULTURA

Opolski sen, czyli jak spełniać marzenia

Ile razy łapiemy się na tym, że z zazdrością patrzymy na innych, jak robią super rzeczy, a gdzieś z tyłu głowy ponury głos szepce: „Też bym tak chciał, ale przecież nie mam odpowiednich narzędzi, żeby to zrobić”. Najczęściej te narzędzia to pieniądze i dobre chęci. A nad tym wszystkim duet słowny, który ostatnio jest często używany: strefa komfortu. 

Moje wyjście ze strefy komfortu jest stricte moje i nikogo nie namawiam do naśladownictwa, ale może ta historia zainspiruje kogoś i pomoże dostrzec znaki, mówiące, że to już ten czas. 

Pewnego razu w Opolu…

„Rzeczniczkę” skończyłam pisać w 2017 roku i jak się okazało, nie byłam gotowa na to, aby wysłać swoje dziecko w świat. Musiały minąć trzy lata i dokonać się w mojej głowie mnóstwo zmian, abym zdała sobie sprawę, że: 

po pierwsze – nie jestem zależna od kaprysu innych ludzi, którzy nie mają woli i chęci do tego, aby otworzyć plik pod nazwą „Rzeczniczka”,

po drugie – decyzja, czy wydam tę powieść należy do mnie,

po trzecie – jest wiele sposobów na to, aby ją wydać,

po czwarte – jestem gotowa na wysłanie w świat swego pierworodnego i przyjęcie słów krytyki. 

I wtedy zadziała się magia! Życie zaprosiło mnie na ścieżkę, która doprowadziła mnie w ekspresowym tempie do dnia, w którym mam się spotkać z pierwszymi czytelnikami 🙂

Okładka powieści "Rzeczniczka"

Najpierw zaczęłam publikować powieść w odcinkach w internecie i nagle okazało się, że ktoś chce to czytać. A skoro wiedziałam, że mam czytelników, to może warto pomyśleć o wydaniu? I wtedy pojawili się ludzie, którzy odpowiedzieli na moje zapotrzebowanie. Już nie byłam sama, dostałam wsparcie, dzięki któremu popłynęłam dalej. Zbiórka crowdfundingowa pokazała mi, na ilu ludzi mogę liczyć i ile dobra jest wokół mnie, wystarczy poprosić. Dzięki zebranym środkom mogłam wydać wersję papierową, ebook i nagrać audiobook. I mogę dziś trzymać dwoje dzieło w rękach, wąchać i przeglądać strony, niecałe pół roku od momentu, gdy opublikowałam powieść w internecie. 

Na właściwej drodze

Gdyby ktoś trzy lata temu opowiedział mi tę historię, to oczywiście bym nie uwierzyła. Przecież jak to tak, bez tradycyjnego wydawnictwa? Własnymi siłami? No tak, skoro mam spełniać swoje marzenia, to tylko ja mogę to zrobić. Bo wydanie „Rzeczniczki” to moje marzenie, nie traktuję jej nawet w kategoriach debiutu literackiego. Nie mam żadnych oczekiwań, nie staram się zamknąć w żadnej szufladce, jestem otwarta na to, co przyniesie Życie. I tylko tyle, a raczej aż. To daje takiego kopa, że nic nie jest w stanie mnie zepchnąć z tej drogi. 

Życzę każdemu, aby znalazł swoją ścieżkę i zaufał sobie. A wtedy Życie podsunie takie rozwiązania i takich ludzi, dzięki którym wszystko będzie możliwe. 

P.S. Gdy marzyłam jeszcze jakiś czas temu o tym, aby wydać powieść, wizualizowałam sobie w głowie swoje pierwsze spotkanie autorskie, bo to tak naprawdę jest coś, na co się najbardziej czeka – kontakt autora z czytelnikiem. Widziałam siebie w sali Miejskiej Biblioteki w Opolu, wypełnioną ludźmi, których znam i których dopiero poznam. Przywoływałam sobie uczucia, których wtedy doznam. I tak oto 21 października 2020 roku o godz. 18:00 odbędzie się moje pierwsze spotkanie z czytelnikami i choć w niesprzyjających warunkach, z ograniczoną ilością osób, w maseczkach na twarzach, to jestem wdzięczna za to, że tego doświadczę. To jest właśnie opolski sen, który dla mnie się spełnia. 

rzeczniczka biblioteka

Jeszcze raz dziękuję każdemu, kto dorzucił kamyczek do tego marzenia i do zobaczenia gdzieś na ścieżce.   

foto: Sławomir Mielnik

Pisząca urzędniczka, pasjonatka Opola.

Więcej w KULTURA

Do góry