Połącz się z nami

Jak stworzyć domową dżunglę za darmo?

rośliny

PASJE

Jak stworzyć domową dżunglę za darmo?

O takich jak ja mówią plant lady, a ostatnio znalazłam także polskie słowo – roślinniara! Choć z przymrużeniem oka, to mówiąc zupełnie szczerze w ciągu ostatnich miesięcy udało mi się stworzyć w mieszkaniu wspaniałą dżunglę za niewielki pieniądz, a w wielu przypadkach za darmo. Jak zdobyć rośliny do domu? Już mówię!

Scenariusz dla najcierpliwszych

Jeśli kupujesz świeże warzywa i owoce, być może w trakcie gotowania pozbywasz się wpaniałego banku nasion. Pomidory, papryki, cytryny, pomarańcze, awokado, dynie i wiele innych roślin pozwala w prosty sposób pozyskać nasiona. Najczęściej kończą w koszu, ale warto pozbierać kilkanaście sztuk, oczyścić je i odpowiednio przechowywać, by mogły zostać wysiane we właściwym czasie. To żmudna robota, ale nie ma chyba większej satysfakcji od pęczniejącego pędu prężnie wychylającego się spomiędzy grudek ziemi.

Nasiona kwiatów możesz zebrać zarówno ze swoich balkonowych roślin, jak i tych dziko rosnących. Zakupione w Biedronce bratki kwitły mi wspaniale i równie szczodrze posypały ziarenkami. Udało mi się także zerwać we właściwym czasie makówki, które wcześniej pięknie czerwieniły się w pobliżu opolskiego CWK. Wysuszyłam je i przetrzymuję w papierowych kopertach do wiosny. Zobaczymy, co przyniosą mi te zbiory!

Zawsze też możesz trafić na jedną z wymiankowych imprez, gdzie przehandlujesz swoje nasiona na te, których jeszcze nie masz. Do tego trendu z wymianą powrócę jeszcze w kolejnych akapitach. Po specjalistyczną/pogłębioną wiedzę odnośnie zbiernia i wysiewania odsyłam Cię do czeluści internetu, znajdziesz tam wszystko, co potrzeba.

Scenariusz dla mniej cierpliwych, ale lubiących maluchy

Szczepki. Sadzonki. Tego nam potrzeba! Są takie rośliny jak np. żyworódka, u której na liściach formują się maleńkie roślinki. Wystarczy je zebrać i wsadzić do ziemi.

W wielu przypadkach możesz pozyskać szczepkę podczas przycinania rośliny – starszym osobnikom pomaga zachować to dobrą formę, a my mamy zasób nowych sadzonek. W ten sposób dostałam zielistkę, u której wykształcają się pajączkowate pędy gotowe do cięcia i sadzenia.

rośliny - zielistka na biurku
fot. Lucian Alexe /Unsplash

Inną prostą do pozyskania szczepki rośliną jest pilea, zwana też pieniążkiem. Młode roślinki wyskakują z podziemnych pędów i można je odcinać, jak tylko trochę podrosną. Jeśli mają wykształcone korzenie, wkładać prosto do ziemi, a jeśli nie, warto włożyć do wody i poczekać na zalążki korzonków. Osobiście też trenowałam wkładanie małych pieniążków prosto do wilgotnej ziemi i wszystkie się przyjęły. Roślin, które możecie przyciąć i rozmnożyć jest mnóstwo i to nie jest jakieś rocket science!

Jeśli nie przycięcie, to co? Rozsadzenie. Moja wieloletnia paprotka marniała od jakiegoś czasu i nic jej już nie pomagało. Zdecydowałam się na ostateczny krok i podzieliłam ją na mniejsze części. Te, którym udało się przeżyć rozdzielenie bryły korzeniwej, oszalały i wypuściły masę pięknych pierzastych liści. Ten zabieg był opłacalny: odmłodziłam roślinę i zyskałam kilka nowych nasadzeń. Podobnie rzecz się miała ze skrzydłokwiatem – pojawiło się wiele pędów i czułam, że zaraz utoniemy w liściach. Rozdzielenie ich wzmocniło starszego osobnika i pozwoliło mi pozyskać nowe nabytki, które chwilę potem… wymieniłam na nowe szczepki. Wciąż przecież rozmawiamy o pozyskiwaniu sadzonek z własnych roślin, a co, jeśli pragniesz grubosza (drzewko szczęścia), a nie jesteś w jego posiadaniu?

  • Weź szczepkę od znajomych, będąc u nich na domówce, wystarczy zapytać,
  • uszczknij sadzonkę np. z miejsca pracy, urzędu, klatki schodowej – zapytaj o zgodę osobę, która opiekuje się roślinami – na pewno się zgodzi,
  • wymień w ramach działania lokalnych grup roślinniarzy i roślinniar 😉 funkcjonujących np. na Facebooku,
  • adoptuj z tzw. okna życia dla roślin i punktów wymiany roślin – oddolnych inicjatyw miejskich.

Co jeśli znajdziesz wymarzoną roślinę, a trudno ustalić właściciela_kę? To pozostawiam już pod samodzielną decyzję. Gdyby mnie bardzo bardzo kusiło, oceniłabym najlepiej jak potrafię, czy pobranie szczepki nie zaszkodzi roślinie-matce. Jeśli wygląda ona zdrowo i dorodnie, wciąż z oporami i wyrzutami sumienia pobrałabym fragmenty do rozmnożenia. Starałbym się jednak jakoś ustalić opiekuna i poprosić o zgodę. Ja to ja.

rosliny
aut. Meg Kurowska

Scenariusz dla tych, co lubią ekspresowe rozwiązania

Być może nie zaskoczę Cię, ale w pierwszej kolejności zachęcam do wymiany roślin. Czy to podczas wymianek/swap party czy np. dzięki grupom na Facebooku. Na terenie Opola korzystam z porad i ogłoszeń grupy Ma ktoś szczepkę…? Ten sposób podzieliłam się pieniążkami, skrzydłokwiatami i paprotką, a zyskałam wspaniałe skarby – grubosza, eukapiltusa, reo meksykańskie czy hibiskusa. Również tam zaglądam, gdy coś dolega mojej dżungli i brak mi pomysłów na rozwiązania.

Epiprenum i geranium (anginkę) znalazłam w oknach życia dla roślin. Jedno z nich jest przy kawiarni Coffeemoment (ul. Książąt Opolskich), drugie przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu, filii nr 3 (ul. Bielska 1), a trzecie mi znane przy Wyjściu Awaryjnym (ul. Luboszycka 1a).

W ogóle śmieszna historia jest z tym geranium. Uparłam się na tę roślinę ze względu na jej właściwości i wydawało mi się to prostą misją, pozyskać ją. Wszyscy ją przecież mają! O jakież było moje zdziwienie, gdy pierwsze szczepki z wymiany się nie przyjęły. Drugie podejście – znalazłam gałązki do rozsadzenia w oknie życia. Jedna obumarła, a druga nie rokowała dobrze, ale zostawiłam ją w spokoju. Wracając z zakupów parę tygodni później, znalazłam na śmietniku doniczkę z wybujałym pędem, gdzieniegdzie przerzedzonym. Przygarnęłam. Gdy tylko drugie geranium (to z kosza) pojawiło się obok tej nieszczęsnej szczepki, ta odbiła i obrodziła w pachnące liście. I tak po kilku miesiącach starań mam teraz dwie rośliny.

W tej historii pojawia się wątek roślin porzuconych na śmietnisku historii… W wyniku przeprowadzek, remontów lub niemożności poradzenia sobie z np. szkodnikami, ludzie wyrzucają rośliny. Zachęcam Cię, by nie przechodzić obojętnie obok nich. Jeśli rokuje dobrze, warto ją ze sobą zabrać. Gdy widzimy możliwość wyleczenia kwiatka z robactwa to spróbujmy dać jej drugie życie. Czasem jednak jedyne co pozostaje, to pobrać zdrowy fragment i starać się go ukorzenić. W każdym tym scenariuszu zyskujemy.

Naginając reguły

Przyznaję, część kwiatków mam ze sklepu lub dostałam w prezencie. Jeśli już kupuję, to staram się, by to był deal życia. Jak? Kupuję przecenione rośliny, które wszyscy skazali na tragiczny koniec. Czasem są przelane, czasem przesuszone, ostatnie sztuki, minął sezonowy szał na ich zakup (np. eszewerię z walentynkowymi ozdobami kupiłam 18 lutego), mają potargane liście. Kosztują niewiele, ale gdy widzę dobre rokowania, inwestuję. Tak do naszej gromadki dołaczył fikus (wciąż trudno mi ustalić jaki konkretnie). Zdarza mi się też trafić na megapromocję i ustrzelić tanią roślinę, jak ostatnio monsterę deliciosę w Biedronce za jedyne 12 złotych. Nie jestem jednak typem osoby wertującej gazetki reklamowe marketów i trudno mi tu coś więcej dodać ze sprawdzonych patentów.

rośliny z Okna życia dla roślin w Opolu
fot. Okno życia dla roślin w Opolu

Zanim weźmiesz kolejną roślinę

Może to moje małe mieszkanie, a może to kwestia wychowania – wydaje mi się, że we wszystkim trzeba mieć umiar. Nawet w roślinach (sorry roślinniary i roślinniarze!). Zanim przyniosę do domu roślinę, zastanawiam się, czy:

  • mam wystarczająco miejsca, by mieszkanie wciąż było komfortowe i nie zagracone?
  • mam warunki dla tej rośliny? Gdzie ją postawię? Czy będzie miała odpowiednie oświetlenie? Czy lubi wilgoć czy jednak musi mieć sucho?
  • mój kot umrze, gdy zje jej liść lub kwiat? Wbrew pozorom wiele roślin, które są świetne w produkcji tlenu i przez to polecane do sypialni/przez NASA, są niebezpieczne dla zwierząt i dzieci.
  • jej zakup wiąże się z dodatkowymi wydatkami na np. nowe doniczki i specjalną ziemię? Czasem to nieopłacalna inwestycja.
  • wiem, jak nazywa się ta roślina? Serio, mam kilka egzemplarzy, których tożsamości jeszcze nie ustaliłam i nie wiem, jak z nimi postępować.

Nie jestem ekspertką od roślin, bazuję na swoim doświadczeniu, sprawdzonych praktykach, wiedzy o roślinach, które uprawiam w domu. W opiece nad domową dżunglą pomagają mi: intuicja, wiedza od taty o roślinach, wspomnienia z dzieciństwa na działce RODOS, wizyty w ogrodach botanicznych i artykuły z internetu. Jeśli ja, w swoim ograniczonym podejściu, mogłam stworzyć wspaniałe zielone i tętniące życiem mieszkanie, pomyśl, co Ty możesz zrobić, wiedząc teraz o wiele więcej, niż ja zaczynając całą tę przygodę. Powodzenia!

zdjęcie główne: Prudence Earl /Unsplash

Kontynuuj czytanie
Może Ci się spodobać...

Krytyczna obserwatorka rzeczywistości. Twórczyni internetowa. Entuzjastka styku ludzi i nowych technologii. Przedsiębiorczyni z branży marketingowej. Współtwórczyni Babskiego Biznesu, spotkań dla opolskich przedsiebiorczyń, które sieciują, ale także uzbrajają w wiedzę. Feministka, aktywistka i członkini Fundacji Laboratorium Zmiany. Ulubione pytanie: Dlaczego?

Więcej w PASJE

Do góry