RELAKS
Co się dzieje, gdy człowiek przestaje ufać?
Zaufanie nie znika nagle. Najpierw pojawia się wątpliwość, potem ostrożność, a w końcu dystans. O tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy przestaje wierzyć, że warto jeszcze komuś zaufać.
Czy zastanawialiście się kiedyś, kiedy właściwie tracimy zaufanie do drugiego człowieka?
Czy dzieje się to w chwili, gdy ktoś nas okłamie?
Gdy nie dotrzyma obietnicy?
A może wtedy, gdy odkrywamy, że osoba, którą uważaliśmy za życzliwą, wcale nie miała wobec nas takich intencji, jak nam się wydawało?
Mam wrażenie, że utrata zaufania rzadko przychodzi nagle.
Znacznie częściej pojawia się po cichu.
Najpierw pojawia się wątpliwość.
Potem ostrożność.
Później dystans.
Aż w końcu zaczynamy patrzeć na tę samą osobę zupełnie inaczej niż wcześniej.
Zaufanie jest jedną z tych rzeczy, których na co dzień prawie nie zauważamy. Dopóki jest, wydaje się czymś naturalnym. Ufamy słowom. Ufamy intencjom. Ufamy, że ktoś mówi to, co naprawdę myśli.
Dopiero kiedy zaufanie zostanie naruszone, zaczynamy rozumieć, jak ważne było.
Bo utrata zaufania nie kończy się na jednej relacji.
Zmienia coś w nas.
Zaczynamy dokładniej obserwować ludzi.
Analizować ich słowa.
Doszukiwać się drugiego dna.
Sprawdzać, czy za życzliwością rzeczywiście kryje się życzliwość.
To naturalny mechanizm obronny. W końcu nikt nie chce po raz kolejny przeżyć tego samego rozczarowania.
Problem polega jednak na tym, że razem z ostrożnością często tracimy coś jeszcze.
Beztroskę.
Nigdy później nie jesteśmy już w relacjach tak beztroscy jak przed takim rozczarowaniem.
Coś się zmienia.
Nie zawsze na zewnątrz.
Często tylko w środku.
Człowiek zaczyna mniej mówić o sobie.
Rzadziej prosi o pomoc.
Ostrożniej wpuszcza innych do swojego świata.
Nie dlatego, że przestał potrzebować ludzi.
Dlatego, że boi się kolejnego zawodu.
Obserwując ludzi, coraz częściej dochodzę do wniosku, że brak zaufania potrafi być bardziej bolesny niż sam konflikt. Konflikt czasem mija. Zaufanie, gdy raz zostanie utracone, bardzo rzadko wraca w tej samej formie.
Można odbudować relację.
Można nauczyć się ponownie rozmawiać.
Można wybaczyć.
Ale często pozostaje już pewien dystans.
Jakby część nas na wszelki wypadek została krok z tyłu.
Podobnie reagują dzieci i młodzież. Kiedy przestają ufać dorosłym, nie zawsze mówią o tym wprost. Częściej zamykają się w sobie, przestają traktować czyjeś słowa poważnie albo ograniczają kontakt do niezbędnego minimum.
To pokazuje, jak ważne jest zaufanie w każdej relacji.
Bez niego trudno budować przyjaźń.
Trudno budować rodzinę.
Trudno budować wychowanie.
Trudno budować cokolwiek trwałego.
Przez długi czas wydawało mi się, że najważniejsza w relacjach jest sympatia, życzliwość albo nawet miłość.
Dziś myślę, że żadna z tych rzeczy nie jest w stanie długo przetrwać bez zaufania.
Bo można lubić człowieka, któremu się nie ufa.
Można nawet go kochać.
Ale wcześniej czy później brak zaufania zaczyna zostawiać ślady.
Być może największym problemem nie jest utrata zaufania.
Być może największym problemem jest człowiek, którym stajemy się po jego utracie.
Bardziej ostrożny.
Bardziej zdystansowany.
Mniej skłonny do otwierania się przed innymi.
Zaufanie nie kończy się wtedy, gdy ktoś nas zawiedzie.
Kończy się wtedy, gdy przestajemy wierzyć, że warto je jeszcze komuś ofiarować.

Musisz być zalogowany, aby zamieścić komentarz Login