Połącz się z nami

Magazyn Opolski

Kiedy przestaliśmy być ciekawi drugiego człowieka?

RELAKS

Kiedy przestaliśmy być ciekawi drugiego człowieka?

Dlaczego tak łatwo oceniamy innych ludzi, choć znamy jedynie fragment ich historii? Felieton o ciekawości, empatii i relacjach międzyludzkich.

Czasami wystarczy kilka minut w kolejce do sklepu, poczekalni czy podczas zwykłej rozmowy przy kawie, żeby zauważyć pewną prawidłowość. Bohaterem wielu rozmów jest ktoś, kogo akurat nie ma obok.
Sąsiad. Koleżanka z pracy. Ktoś z rodziny. Rodzic spotkany pod szkołą.
I bardzo szybko pojawia się ocena.
Ktoś jest leniwy. Ktoś jest niemiły. Ktoś źle wychowuje dzieci. Ktoś podejmuje złe decyzje.
Zastanawia mnie, skąd bierze się w nas ta pewność.
Skąd wiemy, jaki naprawdę jest drugi człowiek?
Przecież najczęściej znamy jedynie urywek jego historii. Jedną sytuację. Jedną rozmowę. Czasem tylko opinię zasłyszaną od kogoś innego.
A mimo to zachowujemy się tak, jakbyśmy przeczytali całą książkę.
Coraz częściej mam wrażenie, że przestaliśmy być ciekawi ludzi. Zamiast pytać: „Co się stało?”, wolimy odpowiedzieć sobie: „Już wiem, jaki on jest”.
To wygodniejsze.
Nie wymaga wysiłku.
Nie wymaga zastanowienia.
Nie wymaga spojrzenia głębiej.
Kilka razy w życiu zdarzyło mi się poznać osoby, o których wcześniej słyszałam wyłącznie negatywne opinie. Z rozmów innych ludzi wynikało, że są trudne, niemiłe albo po prostu niewarte uwagi.
Później poznawałam je osobiście.
I niejednokrotnie okazywało się, że są życzliwe, pomocne i zupełnie inne, niż przedstawiały je zasłyszane historie.
To właśnie wtedy zaczęłam zastanawiać się, jak często oceniamy ludzi nie na podstawie własnych doświadczeń, ale cudzych opinii.
Od tamtej pory dużo ostrożniej podchodzę do gotowych ocen.
Bo czasem znamy czyjeś zachowanie, ale nie znamy jego powodu.
A to ogromna różnica.
Z biegiem czasu zauważyłam jeszcze coś. Za tym, co widzimy na powierzchni, bardzo często kryje się coś, czego nie widać.
Samotność.
Zmęczenie.
Rozczarowanie.
Lęk.
Poczucie odrzucenia.
Czasami człowiek bardziej niż oceny potrzebuje zwyczajnego pytania: „Jak się trzymasz?”.
Szczególnie trudno patrzy mi się na sytuacje, w których czyjaś szczerość staje się narzędziem do wydawania kolejnych wyroków. Kiedy ktoś opowiada o swoich problemach, licząc na zrozumienie, a później jego słowa wracają do niego w formie plotek, komentarzy czy ocen.
Mam wtedy poczucie, że dzieje się coś bardzo smutnego.
Bo zaufanie buduje się długo, a traci bardzo szybko.
Być może właśnie dlatego coraz więcej ludzi przestaje mówić o swoich problemach. Nie dlatego, że ich nie mają.
Dlatego, że nie chcą być oceniani.
Przez długi czas wierzyłam, że szczera rozmowa jest w stanie zmienić każdego człowieka. Dziś wiem, że pomoc można zaoferować, wsparcie można dać, można próbować pokazać inną perspektywę.
Nie da się jednak pomóc komuś, kto sam nie widzi potrzeby zmiany.
To jedna z trudniejszych lekcji, jakie dało mi życie.
Wiem natomiast jedno.
Słowa mają znaczenie.
Potrafią budować.
Potrafią dodawać odwagi.
Potrafią sprawić, że ktoś poczuje się wysłuchany.
Ale potrafią też odebrać człowiekowi chęć do szczerej rozmowy.
Dlatego zanim kolejny raz ocenimy drugiego człowieka, może warto zatrzymać się na chwilę.
Może warto zadać jedno pytanie więcej.
Może warto dopuścić do siebie myśl, że nie znamy całej historii.
Bo być może największym problemem naszych czasów nie jest brak informacji o innych ludziach.
Być może jest nim przekonanie, że wiemy o nich wystarczająco dużo.
A może po prostu znów nauczyć się być ciekawym drugiego człowieka.

Patrycja Ploch
żona, mama, studentka pedagogiki, resolaborantka i obserwatorka ludzi

Kontynuuj czytanie
Może Ci się spodobać...

żona, mama, studentka pedagogiki, resolaborantka i obserwatorka ludzi ;)

Kliknij, aby dodać komentarz

Musisz być zalogowany, aby zamieścić komentarz Login

Zostaw odpowiedź

Więcej w RELAKS

Do góry
Przejdź do treści