Połącz się z nami

Klęska urodzaju, czyli o początkach sztuki zaangażowanej ekologicznie w Polsce

Klęska urodzaju
"Klęska urodzaju", wystawa w GSW w Opolu

KULTURA

Klęska urodzaju, czyli o początkach sztuki zaangażowanej ekologicznie w Polsce

Pierwszą w Polsce wystawę dotyczącą sztuki ekologicznie zaangażowanej w realiach Polski Ludowej o znaczącym tytule – Klęska urodzaju, można zobaczyć, usłyszeć i dotknąć w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu. Jeszcze tylko do niedzieli 23. czerwca. Wykorzystajcie dobrze ten weekend! Wrażenia estetyczne i refleksje gwarantowane.

Prekursorzy świadomości ekologicznej

„Klęska urodzaju” to nic innego jak, rozumiana metaforycznie, obfitość dzieł podejmujących temat ingerencji człowieka w przyrodę. Co, to zebrano w opolskiej Galerii Sztuki Współczesnej jest jedynie skrawkiem mnogości działań, podejmowanych przez polskich artystów od końca lat 50. przez lata 60. i 70. Podejmowanych, pomimo cenzury, jaka obowiązywała na tematy ekologiczne. Przemysł i dymiące kominy były dumą PRL. Tymczasem, tworzący w tamtych realiach artyści, wykazywali się niesłychanie prekursorską świadomością, dotykając tematów wówczas (a i chyba współcześnie również), niepopularnych i mało rozumianych. Mimo odcięcia od światowych nurtów, polscy konceptualiści, nie tylko wpisywali się w światowy nurt ekologiczny, ale wręcz pod wieloma względami go wyprzedzali

Jak artystka konceptualna Wanda Gołkowska, która w „Dezaprobatorze” w roku 1971 ogłosiła tekst, dotyczący nadprodukcji przedmiotów i konsekwencji tejże nadprodukcji w postaci zaśmieconej planety. Dopiero w 1987 roku idea zrównoważonego rozwoju została podjęta w raporcie ONZ.

Skąd u artystów oddzielonych od świata idei żelazną kurtyną, taka wizjonerska świadomość tego, co miało dopiero nadejść w kolejnych dekadach? Oto, co na ten temat ma do powiedzenia jeden z przedstawionych na wystawie artystów Andrzej Matuszewski.

Potencjalnie artysta reaguje jak niezwykle czuły sejsmograf notujący drgania niewyczuwalne i jeszcze niezauważalne.

Klęska urodzaju – aspekt humorystyczny

Absurdalny humor nie jest domeną jedynie filmów Bareji. Również twórczość zaangażowana przemycała jak najbardziej poważne treści pod płaszczykiem nonsensu.

Wielkoformatowe zdjęcie, które można obejrzeć w pierwszej sali GSW, przedstawia mężczyznę w garniturze na tle fabryki. To artysta Włodzimierz Borowski. Podczas sympozjum w puławskich Zakładach Azotowych zorganizował on performance „Ofiarowanie pieca”. Uściślijmy, chodziło o piec służący do syntezy mocznika.

Jak mówi pomysłodawczyni i współkuratorka wystawy, Magdalena Worłowska:

Działania subwersywne w sztuce, czyli wykorzystanie pewnych narzędzi, ale odwrócenie ich znaczeń w celu krytyki jest bardzo widoczne w tym aspekcie twórczości Borowskiego. Ta absurdalna, prześmiewcza akcja, wyśmiewająca domniemane wspaniałości nowej techniki bardzo nie spodobała się organizatorom sympozjum.

Dyrektorzy zakładów się obrazili, plener w tej lokalizacji już się nie powtórzył. Zapewne do takiego właśnie rozwoju sytuacji przyczynił się też ułożony przez artystę „Hymn na cześć mocznika”. Był to bardzo prosty hymn. Polegał na nieustannym powtarzaniu słowa „mocznik”. Sami Państwo rozumieją, taka twórczość nie mogła spotkać się z przychylnym przyjęciem

Nie sposób też nie uśmiechnąć się oglądając „Procesję” Teresy Murak. Permormance pod tym tym dostojnym tytułem, przedstawia majestatycznie kroczącą ulicami Warszawy artystkę przyodzianą w płaszcz z rzeżuchy. Akcja ta była wyrazem symbiozy artystki z naturą.

Wyjątkowo urzekające są makiety przedstawiające futurystyczną wizję Łosiowa, którego zabudowa przypomina stereotypowe wyobrażenia afrykańskich wiosek. Projekt ten wpisywał się w promowaną przez artystów utopijną wizję nowego człowieka, żyjącego w zgodzie z naturą, ale przy zastosowaniu techniki.

Klęska urodzaju – aspekt pesymistyczny

Dla równowagi, wystawa obfituje także w dzieła bynajmniej nie zabawne, a wręcz katastroficzne.

Schodząc do dolnej sali GSW, można zapoznać się z wyobrażeniem podziemi. Na tle czarnych ścian przedstawiono spektakularną akcję wrocławskiego artysty Konrada Jarodzkiego. Na terytorium ziemi zgorzeleckiej powstał unikatowy „Zapis przestrzeni” będący częścią pleneru „Ziemia zgorzelecka”. Jest to zapis przestrzeni przemysłowej, dokumentujący kolosalną skalę ingerencji człowieka w krajobraz. Jarodzki, będąc autorem koncepcji, przemierzał teren kopalni w Turowie, ciągnąc taśmę mierzącą skalę zniszczenia. Natomiast osławiona Natalia LL, robiła dokumentację zdjęciową całego pleneru przy zastosowaniu rejestracji permanentnej. Czyli pokazywania pewnego wycinka rzeczywistości po wielekroć, np. o różnych porach dnia. Miejsca, dokumentowanego za pomocą tej techniki, już nie ma.

Nie ma też lasu, który służył za plener „Miejsca do rozmyślań”, nieco zapomnianej artystki konceptualnej Liliany Lewickiej. Wizja artystki budzi skojarzenia z „Władcą much” Williama Goldinga. Oto w leśnych ostępach, widzimy drewnianą konstrukcję do której przytwierdzono uzyskane z rzeźni, głowy świni i krowy. Ponadto las zakłócany był przez nieustannie krążące wokół tego miejsca motocykle, które wyznaczały strefę cywilizacji technicznej.

„Sztuka w obronie środowiska”

Osobiście, największe wrażenie zrobił na mnie happening autorstwa Stefana Pappa. Artysta ten był pomysłodawcą i wykonawcą akcji, która w kontekście tego, co wyczynia się w polskich miastach ostatnimi czasy, niestety nie straciła na aktualności. Oto w Alei Niepodległości w Zielonej Górze rozwieszono 1000 klepsydr, informujących o tragicznej śmierci … drzewa.

„Klęska urodzaju”, wystawa w GSW w Opolu
„Klęska urodzaju”, wystawa w GSW w Opolu

Koncepcja Stefana Pappa miała być odtworzona w Opolu przy okazji wystawy. Niestety zamysłu nie udało się zrealizować.

Kontynuuj czytanie
Może Ci się spodobać...

Polonistka, kulturoznawczyni, animatorka kultury, filmoznawczyni i teatrolożka. W wolnym czasie- czechofilka.

Więcej w KULTURA

Do góry